Temat walentynek pojawia się w gabinecie o wiele częściej niż mogłoby się wydawać. Chodź to święto uznawane jest za dzień miłości, dzień celebracji związku i relacji, to jednocześnie przyczynia się do wielu problemów wyrażanych i omawianych dopiero w gabinecie. Czasem w postaci dosłownej: „pokłóciliśmy się o walentynki”, a czasem ukrytej, niedosłownej, jako przykład czegoś głębszego, w postaci niezaspokojonych potrzeb, niewypowiedzianych i skrywanych oczekiwań czy kłopotów z komunikacją.
Dla psychologów nie jest to zaskoczenie, ponieważ zwykle nie chodzi tu o przysłowiowe kwiaty czy ich brak. Pod tą prezentową maską kryje się ważne pytanie – często pozostające bez odpowiedzi. Pytanie o ważność, potrzeby i znaczenie jednostek w relacji.
Czy warto świętować ten dzień, skoro może być generatorem wielu problemów?
Walentynek nie powinno uznawać się za przyczynę problemów samą w sobie, bo to nie one tworzą je bezpośrednio – ale warto na nie spojrzeć jako wyzwalacz i szansę, która pozwala uwidocznić pewne trudności w relacji, które mogły zaistnieć już wcześniej i pozostać nigdy nie wypowiedziane na głos. Mogły zostać uznane za nieistotne lub nawet nigdy nie były zauważone. Ten dzień potrafi pokazać obciążenie, które kumulowało się w relacji od dłuższego czasu, a najczęściej dotyczy różnic w sposobie okazywania bliskości, rozumienia pojęcia romantyzmu w związku i oczekiwań z tym związanych, zmęczenia, tęsknoty czy poczucia ważności jako jednostka w związku.
Czy walentynki to sztuczna presja romantyzmu?
Doskonale wiemy jak wygląda dzień walentynek w social mediach, sklepach, filmach czy reklamach. Jesteśmy dosłownie zalewani oceanem serc, kwiatów, balonów, prezentów i treści w kolorze różowo – czerwonym. Pary świętujące walentynki w górach, z przepięknym widokiem. Pary zaręczające się w walentynki na drugim końcu świata. Pary jedzące kolacje w najdroższych restauracjach świata. Pary otoczone bukietami róż i muzyków grających muzykę z „Love story” w otoczeniu białych gołębi.
I jak tu nie zwariować? Ale to nie dotyczy tylko walentynek. Na codzień widzimy idealne związki, idealne rodziny, wspaniałe relacje – bo kto by chciał chwalić się trudnościami w relacji? Niestety, w gabinetach widać koszt tej narracji – niekiedy bardzo wysoki. Ciągłe porównywanie się, poczucie bycia w gorszym człowiekiem oraz bycia w gorszym związku. Przekonanie o byciu niewystarczającym czy poczucie wstydu. Niestety wyidealizowany i zazwyczaj sztucznie wykreowany obraz związku idealnego, nasuwa pytania w relacjach: „Może coś jest z nami nie tak?”, „My tak nie robimy – czy nasza miłość jest słabsza?”. Taka narracja generuje też nierealistyczne potrzeby, które zazwyczaj nie mogą być zaspokojone – i w drugą stronę, poczucie braku sprawczości, przez oczekiwania, których spełnić nie możemy. Tymczasem należy zdać sobie sprawę z tego, że relacje nie mieszczą się tylko w estetyce balonów w kształcie serc czy świec zapachowych (chociaż, te bez dwóch zdań, potrafią ocieplić nastrój!).
Spór o walentynki – czy na pewno o nie?
Jedna osoba chce świętować, bo uważa, że to dzień szczególny. Druga uważa, że walentynki to wytwór marketingu i kochać oraz okazywać uczucia należy codziennie. Jedna osoba oczekuje oryginalnego, znaczącego prezentu, druga symbolicznego. Jedna osoba chce przeżyć ten dzień wyjątkowo a druga przed telewizorem z ulubionym serialem. W gabinecie powoli ujawnia się to, że to nie jest spór o 14 lutego. To rozmowa o osobistym przeżywaniu bliskości i o tym w jaki sposób i na jakich zasadach, partnerzy chcą tej bliskości doświadczać. Najciekawsze jest to, że obydwie strony mówią o miłości – ale jakby innymi językami!
Jeśli chcesz poznać tajniki zaopiekowania samego siebie w walentynki przeczytaj: https://psychoklinika.pl/walentynki-dzien-dla-mnie/
Jednostronne umowy i dwustronne rozczarowania.
„Myślałam, że spędzimy ten dzień wyjątkowo!”, „Myślałem, że chociaż dziś nie zostaniesz po godzinach”, „Myślałam, że chociaż w ten dzień będę mogła odpocząć”,
„Myślałem, że jak dostaniesz kwiaty to się ucieszysz!” Brzmi znajomo?
Albo: „Nie, nie chcę nic. Nie musimy nic robić, nic się nie stanie” – ale czy na pewno?
Walentynki to okazja do uczestnictwa w festiwalu czytania w myślach, tworzenia cichych umów, o których partnerzy nic nie wiedzą (bo zakładamy, że to co myślimy jest lub przynajmniej powinno być oczywiste dla wszystkich) czy festiwalu niewypowiedzianych potrzeb. Warto zauważyć, że powyższe tematy nie dotyczą pracy, prezentów czy pretensji. Te wypowiedziane na głos lub przemilczane stwierdzenia, dotyczą poczucia rutyny, tęsknoty, zmęczenia, ale przede wszystkim trudności proszenia i mówienia o tym co jest dla nas ważne i istotne. Mówienia o swoich potrzebach.
Czy to jest miłość czy to jest….udawanie?
Oczywiście w kwiatach czy wspólnych kolacjach nie ma nic złego, jest nawet dużo dobrego! Ale walentynki lubią określoną formę. Kolacja, prezent, gest – i to też jest ok! Problem możemy zauważyć wtedy, kiedy to właśnie ta forma staje się zastępnikiem kontaktu czy bliskości. Nadchodzi 14 luty, realizujemy punkty na liście i dalej nie musimy robić nic. Nie jest rzadkością gabinetową stwierdzenie: „Dostałam bukiet, dostałam prezent, ale jakoś nadal mam poczucie samotności w związku”.
Albo zupełnie odwracając perspektywę – czasem najlepszym prezentem może być rozmowa, która nie kończy się kłotnią. W ten dzień wcale nie trzeba działać zgodnie
z utartym społecznie schematem. Może warto rozpocząć go od rozmowy, na temat:
„Co możemy zrobić dla nas? Dla relacji? I czy rzeczywiście akurat dziś mamy na to ochotę?”.
Walentynki – źródło informacją płynące.
Dlaczego walentynki mogą być dobrym źródłem informacji, jeśli spróbujemy nie podchodzić do nich jak do egzaminu z miłości? Takie podejście może dać nam całkiem wyraźny obraz tego, jak w relacji radzimy sobie z różnicami indywidualnymi, niespełnionymi oczekiwaniami, spełnianiem oczekiwań drugiej połówki czy potrzebą bycia ważnym. Taka wiedza pomoże budować relację, zadbać o to, co mogło być do tej pory niezaopiekowane. Takie podejście w dłuższej perspektywie przyniesie na pewno więcej korzyści dla związku niż bukiet kwiatów i czekoladki.
Z perspektywy klinicznej, walentynki to nie jest wyrocznia, która odpowie nam na pytanie czy nasz związek jest w porządku. To moment, w którym możemy przeanalizować nasze potrzeby, komunikację w relacji czy umiejscowienie granic.
To również dobry moment na to, żeby sprawdzić czy potrafimy komunikować to, co jest dla nas istotne oraz wysłuchiwać komunikatów pojawiających się w relacji.
Może warto w tym dniu nie skupiać się na tym jak go spędzimy, ale na ty.
Jeśli zauważasz, że trudności w relacji powracają lub komunikacja w związku staje się coraz trudniejsza, warto rozważyć konsultację ze specjalistą. Konsultacja psychologiczna Warszawa może być pierwszym krokiem do lepszego zrozumienia potrzeb własnych i partnera. W przypadku problemów w relacji pomocna może być również konsultacja w kierunku terapii małżeństw, a także terapia par Warszawa, która wspiera pary w pracy nad komunikacją, bliskością oraz rozwiązywaniem konfliktów. Psycholog Warszawa może pomóc spojrzeć na dynamikę relacji z nowej perspektywy i znaleźć rozwiązania dopasowane do indywidualnej sytuacji.
konsultacja psychologiczna Warszawa, konsultacja w kierunku terapii małżeństw, terapia par Warszawa, terapia małżeństw Warszawa, psycholog Warszawa