Dzień Kobiet często kojarzy się z docenianiem, wdzięcznością i symbolami troski. Może być jednak również okazją do refleksji nad relacją, która towarzyszy każdej kobiecie każdego dnia – relacją z samą sobą. W pewnym sensie każdy dzień jest bowiem dniem kobiet, ponieważ to właśnie codzienność najpełniej pokazuje, z jakimi oczekiwaniami, rolami i presją kobiety mierzą się na co dzień.
Dla wielu kobiet jest to relacja wymagająca, wypełniona wysokimi standardami, poczuciem „powinnam więcej” oraz surową samokrytyką. Wewnętrzna presja bycia lepszą – w pracy, w relacjach, w macierzyństwie, w wyglądzie czy w rozwoju osobistym – może w istotny sposób wpływać na poczucie własnej wartości i dobrostan psychiczny.
Skąd bierze się poczucie „powinnam więcej”?
Poczucie ciągłego niedosytu wobec siebie często ma swoje źródło w sposobie, w jaki w przeszłości kształtowały się przekonania o sobie. Psychologia opisuje je jako schematy poznawcze – utrwalone sposoby interpretowania własnych doświadczeń i oceny siebie.
Schematy te powstają przede wszystkim w dzieciństwie i okresie dorastania, kiedy szczególne znaczenie mają komunikaty płynące od ważnych osób – rodziców, opiekunów czy nauczycieli. Jeśli w tym czasie szczególnie podkreślano osiągnięcia, skuteczność działania czy spełnianie oczekiwań innych, łatwo może utrwalić się przekonanie, że wartość człowieka zależy od jego wyników.
W takim przypadku nawet obiektywne sukcesy nie przynoszą trwałego poczucia satysfakcji, ponieważ uwaga automatycznie kieruje się na elementy, które można zrobić lepiej. Pojawia się kolejne wyzwanie, kolejny standard, kolejna poprzeczka do przekroczenia.
Zamiast poczucia wystarczalności pojawia się myśl: „to wciąż za mało”.
Takie przekonania są często wzmacniane przez normy kulturowe i społeczne role, które przypisują kobietom czasami wręcz sprzeczne zadania – bycie troskliwą opiekunką, empatyczną osobą wspierającą innych, a jednocześnie ambitną i w pełni dyspozycyjną pracowniczką.
Już od najmłodszych lat dziewczynkom często przekazuje się komunikaty o konieczności bycia spokojną, pomocną i uprzejmą. Każde odstępstwo od tej roli bywa komentowane zdaniami zaczynającymi się od „powinnaś była…”.
W takich warunkach łatwo utrwalić przekonanie, że spełnianie oczekiwań innych jest ważniejsze niż własne potrzeby.
Istotnym czynnikiem wzmacniającym poczucie bycia niewystarczającą są porównania społeczne. Ludzie naturalnie oceniają siebie w odniesieniu do innych, jednak współczesne środowisko – szczególnie media społecznościowe – znacząco zwiększa intensywność tego procesu.
Jednym z obszarów szczególnie podatnych na porównania jest wygląd i relacja z własnym ciałem. Wiele kobiet dorasta w kulturze, w której ciało staje się przedmiotem oceny, a jego wygląd bywa traktowany jako wyznacznik wartości. Z czasem może pojawić się poczucie, że ciało jest projektem, który należy nieustannie ulepszać.
Naturalne cechy – takie jak budowa ciała, kształt sylwetki czy elementy wyglądu, na które wpływ ma genetyka – stają się obszarem, wobec którego również pojawiają się wysokie wymagania. Oczekiwanie perfekcji zaczyna obejmować nawet to, co w istocie nie podlega pełnej kontroli.
W codziennym życiu oznacza to często konfrontację własnego, zwyczajnego ciała z wyselekcjonowanymi wizerunkami obecnymi w mediach – zdjęciami modelek, reklamami kosmetyków czy idealizowanymi obrazami wyglądu. W takiej perspektywie łatwo o wniosek: „inni wyglądają lepiej”.
Długotrwałe funkcjonowanie w takim systemie porównań może osłabiać poczucie własnej wartości i wzmacniać przekonanie, że nawet wobec własnego ciała należy stawiać coraz wyższe wymagania.
Zachęcamy do zapoznania się również z wpisem na blogu „Dzień Kobiet: Między laurką a niewidzialnym ciężarem. Psychologiczne koszty roli „siłaczki”
Jak działa wewnętrzny krytyk?
Wiele osób doświadcza w sobie głosu, który komentuje, ocenia i wskazuje niedoskonałości. W psychologii bywa on określany jako wewnętrzny krytyk.
Jest to uwewnętrzniony głos z dzieciństwa pochodzący najczęściej od rodziców, opiekunów, nauczycieli. Aby chronić nas przed kolejnym potknięciem czy porażką rodzice czy inne znaczące dla nas osoby mówiły nam “Powinnaś była …”, “Trzeba było…”, lub porównywały nas z innymi. Słyszane słowa miały mobilizować do poprawy, zapobiegać błędom czy odrzuceniu społecznemu. Często jednak zostają w naszej pamięci i nawet jeśli nie słyszymy już ich, to przechodzą one do dialogu wewnętrznego i same do siebie formułujemy zasłyszane zwroty.
Problem pojawia się wtedy, gdy głos wewnętrzny staje się dominującym sposobem odnoszenia się do siebie.
Wewnętrzny krytyk często posługuje się charakterystycznymi
- zniekształceniami poznawczymi:
- pomija lub umniejsza osiągnięcia,
- interpretuje potknięcia jako dowód osobistej niewystarczalności,
- używa kategorycznych ocen („powinnam”, „zawsze”, „nigdy”).
W efekcie relacja z samą sobą zaczyna przypominać relację z bardzo wymagającym przełożonym – takim, który rzadko zauważa wysiłek, a często wskazuje braki.
Wsparciem w takich sytuacjach może być psychoterapia Warszawa lub konsultacja w Poradni Psychoterapii.
Dlaczego odpoczynek bywa trudny?
Osoby z wysokimi wewnętrznymi standardami często doświadczają ambiwalencji wobec odpoczynku. Z jednej strony pojawia się zmęczenie i potrzeba regeneracji, z drugiej – poczucie winy lub myśl, że odpoczynek jest „niezasłużony”.
Jeśli poczucie własnej wartości zostało silnie powiązane z produktywnością, zatrzymanie się może być interpretowane jako strata czasu lub oznaka słabości.
W konsekwencji organizm może pozostawać w stanie ciągłej mobilizacji. Taki sposób funkcjonowania sprzyja przeciążeniu psychicznemu i fizycznemu. Paradoksalnie nawet odpoczynek może wtedy stać się kolejnym zadaniem, które należy „zrealizować właściwie”.
Jak budować bardziej wspierającą relację ze sobą?
Coraz więcej badań wskazuje na znaczenie samowspółczucia (self-compassion) jako zdrowej alternatywy dla surowej samokrytyki.
Samowspółczucie nie oznacza pobłażliwości ani rezygnacji z rozwoju. Polega raczej na traktowaniu siebie z taką samą życzliwością, jaką zwykle okazuje się bliskiej osobie w trudnej sytuacji.
Składa się ono z trzech elementów:
- życzliwości wobec siebie zamiast surowej oceny,
- poczucia wspólnoty doświadczeń – świadomości, że trudności są częścią ludzkiego życia,
- uważności, czyli zdolności zauważania własnych emocji bez nadmiernego utożsamiania się z nimi.
Praktykowanie samowspółczucia sprzyja większej stabilności emocjonalnej, lepszej regulacji stresu oraz bardziej realistycznej ocenie siebie.
Budowanie wspierającej relacji z samą sobą często wymaga przyjrzenia się własnym standardom. Pomocne mogą być pytania:
- Czy takich samych wymagań oczekiwałoby się od bliskiej osoby w podobnej sytuacji?
- Czy standard uwzględnia realne zasoby – czas, energię i kontekst życia?
- Czy jest on rozwojowy, czy raczej karzący?
Realistyczne standardy nie oznaczają rezygnacji z ambicji. Zakładają jednak uwzględnienie faktu, że człowiek funkcjonuje w ograniczonych warunkach i ma prawo do błędów, zmęczenia czy zmiany tempa.
Zmiana relacji z samą sobą rzadko następuje jednorazowo. Zwykle jest efektem małych, powtarzalnych działań. Pomocne mogą być proste mikropraktyki regulacyjne, takie jak:
- krótkie zatrzymanie w ciągu dnia i zauważenie: „co teraz czuję i czego potrzebuję?”,
- świadomy oddech lub kilkuminutowa przerwa sensoryczna,
- zapisanie krytycznych myśli i sprawdzenie ich realizmu,
- sformułowanie wobec siebie bardziej wspierającej wypowiedzi,
- docenienie drobnych działań zamiast koncentrowania się wyłącznie na brakach. Choć wydają się niewielkie, regularnie stosowane mogą stopniowo zmieniać sposób odnoszenia się do siebie.
W takich sytuacjach pomocna może być konsultacja psychologiczna Warszawa lub rozmowa z terapeutą w Poradni Rozwoju Osobistego i Coachingu.
Zachęcamy do zapoznania się również z wpisem „W jaki sposób mówić, aby zadbać o swoje potrzeby i utrzymać dobre relacje z innymi?”
Czy potrafisz być dla siebie życzliwa na co dzień?
Dzień Kobiet może być nie tylko okazją do świętowania, lecz także momentem refleksji nad tym, jak wygląda wewnętrzny dialog. Skoro jednak kobieca codzienność nie kończy się wraz z tym świętem, podobne pytania warto zadawać sobie także na co dzień: czy w tym dialogu pojawia się życzliwość? Czy standardy stawiane sobie pozwalają oddychać i po prostu żyć?
Budowanie wspierającej relacji z samą sobą nie polega na stawaniu się „lepszą wersją siebie”. Bardziej przypomina proces tworzenia przestrzeni, w której można jednocześnie rozwijać się, popełniać błędy i nadal pozostawać wystarczającą.
Autorka artykułu: mgr Anna Stolarska